niedziela, 3 marca 2013

Rozdział 2 - Natalia

               Obudził mnie dźwięk budzika. Wymacałam ręką urządzenie, podniosłam je z nocnej szafki i rzuciłam w ścianę. Otworzyłam oczy, aby przyzwyczaiły się do jasnego światła promienni słonecznych.  Zrzuciłam kołdrę z ciała, przetarłam twarz rękoma...i skoczyłam na równe nogi. W nadzwyczajnym tempie pościeliłam łóżko, chwyciłam bryczesy i bluzkę na ramiączkach i poleciałam do łazienki. Naciągnęłam na siebie ubranie. Materiał delikatnie gładził moją skórę. Przyglądając się swojemu odbiciu w lustrze, rozczesywałam swoje blond włosy, sięgające do połowy pleców. Wyglądałam na zmęczoną, czyli jak zwykle. Wczesne pobudki nigdy mi nie służyły, ale teraz jestem na nie skazana. Po zaczesaniu ostatniego niesfornego kosmyka do tyłu, odkręciłam kran. Nabrałam wody w dłonie i ochlapałam nią twarz. Stałam tak przez chwilę, pozwalając kroplom cieczy spływać małymi strumieniami po mojej skórze, aby później mogły spaść na umywalkę. Po kilku minutach złapałam mały ręcznik położony przez Olę na szafce i wytarłam się. Ponownie przyjrzałam się w lustrze i zapragnęłam mieć pod ręką magiczną miksturę likwidującą zmęczenie. Niestety coś takiego nie istniało. Zbiegłam po schodach, rozejrzałam się po parterze i stwierdziłam, że mojej przyjaciółki nie ma w domu. Odsunęłam lekko firankę i wyjrzałam prze okno. Zauważyłam dziewczynę wychodzącą ze stajni z uwiązem w ręce. Najwyraźniej, któryś z naszych nicponi znów uciekł. Postanowiłam zostawić ten problem na jej barkach. Przynajmniej póki czegoś nie zjem. Minęłam próg kuchni i jak na zawołanie skierowałam się w stronę lodówki. Przyglądając się jej zawartości, westchnęłam. Nie było tam prawie w ogóle mięsa. Ola jest wegetarianką, co oznacza bez mięsną dietę, również dla mnie. Zrezygnowana wyciągnęłam mleko, zamknęłam drzwiczki i odkręciłam nakrętkę. Wzięłam łyka, a następnie szybko przygotowałam sobie miskę czekoladowych płatków. Mój organizm straszliwie domagał się jedzenia, co poskutkowało natychmiastowym zniknięciem potrawy. Włożyłam naczynie do zlewu i postawiłam wodę na herbatę. Oprócz diety bezmięsnej, mam też dietę "bezkofeinową", co utrudnia mi taki tryb życia.
              Nagle usłyszałam trzaśnięcie drzwi. I  ciche kroki na korytarzu. Do kuchni weszła Ola. Jej ciemne włosy związane w tradycyjny kucyk.
- Angel znów się wydostał. - powiedziała, wyjmując kubek z szafki i wsypując do niego dwie czubate łyżki kawy. - Trzeba poprosić Bena, aby zamontował dodatkowy zamek.
Ben jest naszym pracownikiem od dwóch lat. Pomaga przy koniach, psach, kotach, ptakach i zajmuję się naprawą wszystkiego co szlag wzięło. Chłopak przyszedł do nas od razu po studiach i codziennie z własnej woli przyjeżdżał do ośrodka.
- Mogło być gorzej, gdyby otworzył innym koniom. - stwierdziłam.Zamiast odpowiedzieć, dziewczyna tylko przytaknęła głową.
Między nami nastała cisza, zakłócana dźwiękiem gotującej się wody. Gdy tylko zalałyśmy kawę i herbatę, zgodnie ruszyłyśmy korytarzem. Przed drzwiami wyjściowymi podałam jej kubek i zaczęłam nakładać adidasy. Nie lubię nosić oficerek, które jak zawsze miała na nogach Ola. Moim zdaniem są niewygodne, jednak ona sądzi inaczej i chodzi w nich kiedy tylko może. Sądzę, że robi to, ponieważ czuję się jak podczas przygotowań do zawodów, za którymi tęskni. Te chwile odeszły i już nie wrócą. Pozostawiła swoją przeszłość z plecami, aby móc pracować w Atlatydzie

__________________________________________________________________________________________________________
Trochę długo mnie nie było, ale w końcu jest rozdzialik. Mam nadzieję, że się spodoba :)